Może to zabrzmieć paradoksalnie, szczególnie w naszym kręgu kulturowym, ale w Twoim, dobrze pojmowanym, interesie jest pochwalić się zarobkami współpracownikom i tego samego oczekiwać z ich strony.

Możliwym jest nawet to, że dobrze by było dla nas samych (czyt. pracowników), gdyby to wszystkie pensje były jawne. Zanim jednak zaczniemy rozważania na ten temat skupmy się na planie minimum, czyli na tym, co jest dostępne na wyciągnięcie ręki i daje nam największe korzyści.

Obawy

Podczas moich prób poruszania tematu zarobków spotkałem się z kilkoma negatywnymi reakcjami, które można byłoby zaklasyfikować do jednej z kilku poniższych kategorii.

  1. Pracodawca zastrzegł sobie w umowie poprzez tzw. klauzulę poufności wynagrodzenia, że nie możemy chwalić się wysokością swojego wynagrodzenia ze współpracownikami.
  2. Wstydzimy się tego, że zarabiamy dużo mniej w stosunku do współpracowników.
  3. Obawiamy się, że doprowadzimy do sytuacji konfliktowej w pracy.
  4. Nauczono nas, że o pieniądzach się nie rozmawia.

Żaden z powyższych argumentów nie powinien być dla nas przeszkodą, jeżeli pracujemy w Polsce, mamy umowę o pracę i troszczymy się o dobro nasze oraz naszych znajomych z pracy.

Obalanie mitów oraz korzyści z tego wynikające

Zacznijmy od punktu pierwszego, który był jednocześnie powodem dla którego ja sam byłem sceptycznie nastawiony do całej koncepcji dzielenia się wysokością zarobków. Okazuje się, że w kontekście Kodeksu Pracy klauzula poufności wynagrodzenia jest zapisem, który nie wywołuje żadnych konsekwencji prawnych. W świetle polskiego prawa, umowa o pracę nie może oferować rozwiązań mniej korzystnych niż tych wynikających z przepisów kodeksu. A jeżeli to robi to takie zapisy są nieważne [1,2,3]. W ogólności, za Infor [2]:

Pracodawca nie może zatem zabronić pracownikowi chwalenia się swoimi zarobkami. Nie może go także w żaden sposób upomnieć ani ukarać, jeżeli do takiej sytuacji dojdzie. Dzieje się tak, ponieważ pracodawca przy ustalaniu wynagrodzenia w zakładzie pracy ma obowiązek równego traktowania wszystkich pracowników. Jeżeli pracodawca ukarze pracownika za ujawnienie wysokości otrzymywanego przez niego wynagrodzenia, zatrudniony może złożyć pozew do sądu pracy o odszkodowanie na podstawie przepisów Kodeksu pracy o równym traktowaniu pracowników.

Innymi słowy, jeżeli ujawnianie wysokości zarobków dotyczy współpracowników to sytuacja jest jasna - można, a według mnie też trzeba. W szerszym kontekście (np. rozmowa ze znajomymi z konkurencyjnej firmy) nie jest to już takie oczywiste, ale ten konkretnie temat pozostawimy na przyszłość.

Pozostałe trzy punkty dotyczą naszej relacji z innymi, samooceny i ogólnie pojętego mindsetu. Zacznijmy od wstydu. Wstyd to uczucie, które może być konstruktywne i jak każde nieprzyjemne uczucie może nas zmobilizować do zmiany sytuacji, w której się znajdujemy. Problem w tym, że wstyd czujemy jeszcze przed podzieleniem się wysokością zarobków ze współpracownikami. Już wtedy musimy wiedzieć lub mieć głębokie przeświadczenie tego, że zarabiamy mniej, niż inni. Jak możemy sobie z tym poradzić? Poprzez zmianę tego stanu. A zmienić ten stan możemy m.in. poprzez wykazanie, że jesteśmy traktowani niesprawiedliwie i w sposób skrajnie różny od współpracowników. Jawność zarobków w zespole i firmie daje argument za tym, aby walczyć o swoje.

Czy zmieni to relacje z innymi? Jeżeli nasz pracodawca skrajnie różnie traktuje osoby na podobnych stanowiskach, o podobnym doświadczeniu i z podobną wydajnością, to z pewnością zmieni to relacje w firmie. Nikt nie będzie miał pretensji do osoby o wysokich zarobkach, że ma wysokie zarobki. Pretensje będą natomiast do pracodawcy, że pozwolił na taką rozbieżność. Jeżeli zaś pracodawca równo traktuje pracowników to nie trzeba się obawiać konfliktu.

Co zatem z naukami naszych rodziców? Oczywiście, rodzicom należy się szacunek, ale warto też zauważyć, że nasi rodzice funkcjonowali w innych warunkach, w innym systemie. Zasady, które sprawdzały się np. w PRL-u, mogą nie przystawać do aktualnych uwarunkowań. Uważam, że zasada "nie rozmawiaj o pieniądzach" jest właśnie jedną z takich zasad. Jej stosowanie prowadzi do tego, że zarówno nas, jak i naszych znajomych, dużo łatwiej wykorzystać.

Jako satanista bardzo lubię cytować Chrystusa, a właściwie słowa, które przypisuje się właśnie Chrystusowi. Cytat "veritas vos liberabit", czyli "prawda was wyzwoli", w moim mniemaniu świetnie wpisuje się w opisany powyżej kontekst. Wiedza daje nam wolność i swobodę działania.

Należy też pamiętać, że co miesiąc spora część naszej pensji trafia w ręce państwa. Koszty te ponosimy między innymi z tego względu, że państwo gwarantuje nam pewne prawa w ramach Kodeksu Pracy. Byłoby nierozsądnym pozwalać na to, abyśmy ponosili ten koszt i jednocześnie nie korzystali z praw nam przysługujących.

Przyszłość

Na całym świecie powstają serwisy umożliwiające porównywanie swoich zarobków do innych osób na podobnych stanowiskach, o podobnym doświadczeniu oraz umożliwiające dobór innych kryteriów. Istnieją też kraje (np. Norwegia, Szwecja, czy też Finlandia), w których nie ma problemów z jawnością wynagrodzeń - każdy zna wyniki zeznania podatkowego każdego innego obywatela. Czy to jest kierunek w którym powinniśmy zmierzać? Moim zdaniem tak. Aktor, który stanowi największe zagrożenie dla naszych zarobków (czyt. państwo) już i tak ma wiedzę na ich temat, zaś powszechny do nich dostęp pozwala na uniknięcie negatywnych zjawisk (np. gender bias). Gdyby brzmiało to dla Was zbyt radykalnie to wystarczy, aby dostępne dane były zanonimizowane na poziomie osób i gotowe pod data mining, nadal uwzględniając np. wiek, płeć, lata doświadczenia, stanowisko, czy też firmę. Wiedza ułatwia podejmowanie lepszych decyzji - teraz i w przyszłości.